link_mdr
aktualności
2012 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 106 |
  min min min min min min min min min min min min
12 lipca 2012

Policja broni pieszych przed rowerzystami, a kto obroni nas przed kierowcami i policją?

Wrocław, „miasto przyjazne rowerzystom”, doświadcza ostatnio zmasowanych łapanek na rowerzystów jeżdżących po chodnikach. Wdaje się, że sytuacja wymaga małego komentarza.

Rowerzyści jeżdżą po chodnikach, nie dlatego, że lubią, tylko dlatego że nie są samobójcami, mają instynkt przetrwania. Kto nie jeździł na rowerze w ruchu miejskim, nie ma zbytnich podstaw do osądzania zachowań zwierzyny zaszczutej na chodniki.

Zewsząd jednak sypią się gromy potępienia na rowerzystów-chodnikowców i słowa poparcia dla policjantów wlepiających mnogie mandaty cyklistom na trotuarach. Ja natomiast czekam, kiedy dyżurni stróże porządku oraz policja skupią się na prawdziwych przyczynach tego stanu rzeczy, nie zaś na skutkach.

Co zmusza rowerzystów do ucieczki z jezdni na chodnik? To zagrożenie ze strony kierowców nagminnie łamiących przepisy. Tylko radykalne ukrócenie tego procederu może zmienić sytuację (bo na budowę spójnego systemu tras dla rowerzystów nie ma co liczyć – miasto rokrocznie obcina budżet na to działanie, w tym roku jest to oszałamiająca kwota 1,8 mln zł, podczas gdy Gdańsk przeznacza na ten cel 18 mln zł).

Na Zachodzie kierowców traktuje się jak potencjalnych zabójców; kluczyki do auta = broń. Ktoś, kto biega z odbezpieczoną bronią po ulicach, powinien być eliminowany ze społeczeństwa. U nas jest to niestety norma: to kierowcy zabijają, a mimo to mają przyzwolenie społeczne na speedowanie - główną przyczynę wypadków. Co więcej, łagodnym okiem traktowani są przez stróżów prawa (podwyższona tolerancja limitów prędkości, wybiórcze kontrole, ostrzeżenia przez łapankami, w czym specjalizuje się nasza dzielna Straż Miejska, etc.), łechtani przez absurdalne pomysły polityków (na podnoszenie limitów prędkości, obniżanie kar, etc.), podkręcani przez urzędników (przekroje i geometria jezdni zachęcające do wyścigów, sterowanie sygnalizacją – np. zielona fala na Legnickiej osiągalna tylko przy niedozwolonych prędkościach, etc.). Skoro prawdopodobieństwo zostania ukaranym za nieprzepisową jazdę autem jest tak niskie, po co przestrzegać przepisów?

Pozostaje teraz pytanie, dlaczego, choć mechanizm jest prosty, źródło problemu rowerzystów-chodnikowców pozostaje jakoś dziwnie przemilczane. Być może dlatego, że winni siedzą w redakcjach, mienią się reprezentantami ludu, noszą mundury – krótko: mają władzę.

Jest powszechnie wiadome, że 99% kierowców łamie przepisy ograniczeń prędkości (Legnicka, Krzywoustego, Kosmonautów, Wróblewskiego, Kochanowskiego, Ślężna, Armii Krajowej, Hallera, Grabiszyńska…, mógłbym tak jeszcze długo). Robi to nawet policja w służbowych autach. Nasuwa się więc oczywisty wniosek, że niechęć do bezwzględnego karania kierowców wiąże się z empatią i silnym poczuciem wspólnego losu. Może, gdyby policjanci, zamiast obrastać tłuszczem w radiowozach, jeździli służbowo na rowerach (co jest powszechne w innych miastach, ale nie u nas), takich akcji byłoby mniej, zaś prawdziwe przyczyny braku bezpieczeństwa na ulicach byłoby tępione z większymi sukcesami. Bo sukcesów brakuje nawet w ewidentnych, zadawałoby się sprawach.

W maju b.r. wysłałem do rzecznika policji link do artykułu przedstawiającego łamanie przepisów przez funkcjonariuszy policji. W odpowiedzi otrzymałem informację, iż „przekazano do realizacji zadania służbom patrolowym ruchu drogowego, pod kątem interweniowania w przypadkach […] zatrzymywania i postoju na ul. Wyspiańskiego w celu egzekwowania obowiązujących w tym zakresie przepisów.” Mamy lipiec - nie zauważyłem żadnej zmiany:

Zastanawiam się teraz, kto mógłby obronić rowerzystów i pieszych przed policją codziennie jeżdżącą radiowozami po chodniku i drodze rowerowej.

Radek Lesisz

 

Przeczytaj też:

Efekt potwierdzenia

Morderca jest kim innym niż to opisują media

List opublikowali:

TVN24 (z ciekawym komentarzem policji)

Gazeta Wyborcza

TuWrocław.com

 

spacer
Kazdy kij ma 2 konce ...
ja niestety na codzien obserwuje rowerzystow przejezdzajacych przez przejscia dla pieszych, podrozujacych z astronomicznymi predkosciami miedzy ludzmi na chodnikach. Do tego (np. Grabiszynska) sporo rowerzystow jezdzi nie po sciezce rowerowej, a po chodniku znajdujacym sie po drugiej stronie jezdni wzgledem owej sciezki. Ostatnio nawet znajomy jadacy samochodem zatrzymal sie na koncu ulicy podporzadkowanej, aby ustapic pierszenstwa nadjezdzajacemu kierowcy samochodu i w miedzyczasie w jego prawy blotnik wjechal rowerzysta przemieszczajcy sie chodnikiem. Czyja wina ?- oczywiscie kierowcy bo nie zachowal nalezytej ostroznosci. Ciezko sie spodziewac, ze ktos z chodnika we mnie wjedzie, poniewaz nie zakladam, ze bedzie po nim jechal 40Km\h albo i szybciej... O ile jestem w stanie tolerowac rozsadna jazde po chodniku (po prostu czesto nie ma warunkow, zeby na ulicy wspolpodrozowaly rowery i auta) o tyle za wzorowe uwazam karanie rowerzystow nie przeprowadzajacych rowerow przez pasy. Nie chce skrecajac w prawo po katem 90 st. trafiajac prosto na pasy zastanawiac sie czy przypadkiem nie spodziewac sie rowerzysty, ktorego nie mam prawa zobaczyc bo teraz jest 40 metrow dalej, a za sekunde we mnie trafi... I co gorsze to ja bede odpowiedzialny za zadazenie ...

Art

Myślę podobnie
Myślę podobnie jak autor artykułu. Sama jeżdże po jezdni z czymś w rodzaju kontrapasa (Swidnicka od Podwala do wiaduktu za skrzyżowaniem z Piłsudskiego)z duszą na ramieniu,bo nie wiem kiedy któryś z kochanych kierowców zahaczy o mnie,albo wjedzie przede mnie zbyt blisko i nie dam rady zwolnić przed rąbnięciem w niego.Zanim wymalowali te rowerki jeździłam po chodniku i już wtedy dosyć często na skrzyżowaniu Swidnickiej i Piłudskiego straż miejska robiła łapanki rowerzystów. Mnie się udało tego uniknąć,ale jeżeli by mnie złapali,to byłam gotowa wręcz na kłótnie z nimi,bo na ruchliwej jezdni nigdy nie czuję się bezpiecznie przy naszych kierowcach. Co do wcześniejszego komentarza,to uważam,że jego autor również ma rację. Nasi koledzy rowerzyści napradę nierzadko po chodnikach zapieprzają jak w F1. Zresztą nieraz widziałam rowerzystów na jezdni-również mocno łamiących przepisy. Na jezdni obowiązują nas takie same zasady jak kierowców-czerwone światło,to stój jeden z drugim. Niestety wielokrotnie byłam świadkiem kiedy stałam na czerwonym w towarzystwie samochodzików,a mijał(a) mnie i pozostałych stojących rowerzysta(ka) i przejeżdżał jak gdyby nigdy nic na czerwonym świetle. Zastanawiam się,kiedy w takiej sytuacj ktoś jadący ulicą prostopadłą potrąci tak spieszącego się rowerzystę. Kochana braci cyklistyczna-zacznijmy szanować siebie,pieszych i innych uczestników ruchu,a wtedy może i nas zaczną bardziej szanować.

labisz

Art przesada niczego nie załatwia
Do Art----Powinieneś zrozumieć, że każdy rowerzysta odpowiada za siebie.Jeśli popełnia wykroczenia to nie ma to żadnego znaczenia dla stanu bezpieczeństwa pozostałych rowerzystów. O bezpieczeństwie decyduje głownie widoczność i stan drogi. Dziury i krawężniki mogą odwrócić uwagę i spowodować wpadek. Na bezpieczeństwo ma wpływ sposób pracy służ porządkowych , ale skoro policja zajmuje się pierdułkami to nie może się tłumaczyć, że brakuje jej ludzi do np usuwania aut parkujących nielegalnie w obrębie skrzyżowań i pogarszających widoczność.Gdyby wykroczenia które wyolbrzymiasz były groźne to ich sprawcy dawno leżeliby w kostnicy lub cmentarzu lub na chirurgii i ortopedii.Rowerzysta jest niechroniony karoserią i gdyby powodował wypadki przy prędkościach jakie podajesz to natura (fizyka) eliminowałaby takiego gościa z dalszej jazdy. Strach ma wielkie oczy i możemy mówić tylko o strachu. Wystraszony jest pieszy jak rowerzysta za blisko przejedzie i wystraszony jest kierowca jak mu nagle rowerzysta wjedzie na jezdnie. I bardzo dobrze że się boją . Gdyby się nie bali to by nie uważali na drodze choć ich do tego kodeks zobowiązuje. Są sposoby aby strach zmniejszyć szczególnie gdy się zagrożenia rozpozna i o nich pamięta. Kierowca może bardziej się rozglądać i jechać wolniej a nie tylko sprawdzać odległość od auta poprzedzającego aby na niego nie wjechać. Pieszy może iść prawą stroną chodnika, nie robić gwałtownych skrętów i nie podbiegać. Powinien zwracać uwagę na dziecko ale trzeba najpierw wiedzieć, że chodnik to też droga a nie plac zabaw. Najpierw kierowcy i piesi muszą zrozumieć, że zagrożenia rosną i będą rosnąć, a jedyną radą jest przyśpieszenie budowy dróg dla rowerów. Żadna akcja policyjna nie zmieni rzeczywistości bo zachowania ludzi nie wynikają z głupoty a z okoliczności i warunków jazdy. Zatem nauczmy się "bać konstruktywnie" i działajmy wszyscy na rzecz separacji ruchu, bo nie ma innej metody , która by skutecznie poprawiła bezpieczeństwo. Jednak policja może zamiast tracić czas na syzyfową robotę wykorzystać czas i moce na usuniecie zagrożeń , które notabene i ja wielokrotnie jej wskazywałem. Tu wielka rola dla WIRu i innych organizacji aby pokazać policji gdzie zaniedbuje swoje obowiązki.

benek

P10,P11,P14, (D6,D6b)-wsio rawno, szczególnie gdy starte
Do Art---Możesz mi wytłumaczyć dlaczego akcentujesz na pierwszym miejscu zagrożenie z jazdy rowerem po przejściu ? Masz jakieś dane, z których wynika, że przejeżdżanie przejścia jest bardziej niebezpieczne niż przejeżdżanie po przejeździe ? Od wielu lat jeżdżę po przejściach i z moich doświadczeń wynika, że jazda po przejeździe rowerowym jest bardziej niebezpieczna, bo tam rowerzysta egzekwuje swoje pierwszeństwo.Statystyki policyjne wypadków również potwierdzają to co wiem z doświadczenia gdyż mówią że wiele potrąceń rowerzystów miało miejsce na ddr-ach, a to należy rozumieć, że na przejazdach. Przejście od przejazdy niczym się nie różni. Kierowcy zbliżając się do przejścia nie zwracają uwagi na znaki pionowe tzn czy stoi tam D6 czy D6b. Który kierowca potrafi rozpoznać co oznaczają znaki poziome ? Nie odróżniają linii P11 od P14. Czy ty odróżniasz ? Jeśli tak to podaj różnice między nimi. Kierowca rozpoznaje tylko znak P10 (zebrę) toteż jazda po zebrze jest bezpieczna jeśli kierowca wie jak ma się przed zebrą zachować.

benek

Zagrożenia trzeba rozpoznać ,zrozumieć i eliminować a nie gderać jak stara baba
Do Art- teraz odniosę się do kwestii prędkości. Piszesz :"podrozujacych z astronomicznymi predkosciami miedzy ludzmi na chodnikach"------Nie wiem czy polemika ma sens jeśli używasz takich epitetów. Zadam pytanie czy rowerzysta osiąga te astronomiczne prędkości na chodniku dzięki krawężnikom i połamanym płytkom a nie jest w stanie z nimi jeździć po jezdni ? Potrafisz określić w jednostkach fizycznych te prędkości ? Możesz podać jakie prędkości na chodniku są według ciebie bezpieczne ? Po chodniku jeździ się najczęściej z prędkością 14-15 km/h. Rzadko się jeździ z prędkością 18 km/h . Jeśli ktoś się śpieszy to jazda z prędkością 22-23 km/h sprawia już trudność. Jeśli są osoby potrafiące wycisnąć 35km/h i więcej to z reguły im się śpieszy i korzystają z jedni olewając scieżki a tym bardziej chodniki. To że na chodniku trafiają się narwańcy nie zasługuje na dyskusje a policja w swej akcji nie nastawia się na łapanie takowych bo by musiała stać 20-30 razy dłużej. To tak jakby dyskutować czy limit 50km/h w mieście gwarantuje bezpieczeństwo i wtrącać, że zdarzają się piraci w autach. Nikt nie proponuje akcji policyjnych przeciwko spokojnym kierowcom za przekraczanie prędkości o 5-10 km/h bo zdarzają się piraci. Nie ma sensu obniżać limitu prędkości bo pirata i tak mało interesuje czy na ulicy jest ograniczenie do 40 czy do 70 km/h. Nikt by nie protestował gdyby policja łapała tylko zbyt szybko jadących rowerzystów po chodnikach bo to podwójne wykroczenie i może powodować zagrożenie. Ale nie sama spokojna jazda, bo ta przy pewnych warunkach jest dopuszczona więc nie jest niebezpieczna.----------- Piszesz:"Ciezko sie spodziewac, ze ktos z chodnika we mnie wjedzie, poniewaz nie zakladam, ze bedzie po nim jechal 40Km\h albo i szybciej." albo "Nie chce skrecajac w prawo po katem 90 st. trafiajac prosto na pasy zastanawiac sie czy przypadkiem nie spodziewac sie rowerzysty, ktorego nie mam prawa zobaczyc bo teraz jest 40 metrow dalej, a za sekunde we mnie trafi...----------Nie da sie z tym polemizować.Czy ty jesteś rowerzystą i znasz prędkości z jakimi się jedzie rowerem ? Czy chodziłeś do szkoły i uczyłeś się fizyki i matematyki ? Nawet gdyby rowerzyści jeździli 40km/h to wiesz ile metrów pokonaliby w sekundę. Argumentując w ten sposób obniżasz wagę swoich argumentów. Przyznajesz, że zagrożenia jakie rozpoznajesz wynikają z twojego lenistwa i wygody, bo nie chcesz zwalniać autem przed przejściem i nie chcesz się rozglądać dalej niż do krawężników. Nie jest zagrożeniem jazda po pasach.Zagrożeniem może być tylko sposób w jaki się na nie wjeżdża. Rowerzyści z pewnością nie wjeżdżają w sposób jaki sugerujesz a to że "ktoś gdzieś tam , po pijaku lub naćpany", wymyka się z ram dyskusji o tym jak poprawiać bezpieczeństwo na drodze. Kto chce rozmawiać o marginalnych sprawach daje dowód tego że nie rozpoznaje prawdziwych zagrożeń. Od policji lepiej wariatów na rowerach eliminuje natura, dlatego jestem przeciwnikiem kasków aby robiła to szybciej. W dyskusji używajmy innych argumentów niż używa starsza pani wymachująca parasolką. Szybkie wyprzedzanie pieszego an chodniku szerokim na 5-6 metrów jest bezpieczniejsze niż szybkie wyprzedzanie lub wymijanie na wąskiej 1,5-2 m ścieżce .Skro jak twierdzisz tak dużo rowerzystów jeździ 40 km/h i więcej po chodnikach to można sobie wyobrazić z jaka prędkością do siebie się zbliżają na wąskiej ścieżce i jak odległość ich dzieli w miejscu spotkania.Tu zagrożeń nie widzisz a nawet zganiasz rowerzystów z szerokiej jezdni na wąską ścieżkę na Grabiszyńskiej. Sporo niekonsekwencji w twojej wypowiedzi . Owszem jest trochę zagrożeń ale nie ma potrzeby ich wyolbrzymiać bo one zawsze towarzyszą poruszaniu się na drodze. Nie da się ich wyeliminować bez poprawiania stanu infrastruktury, a już z pewnością nie osiągnie się tego za pomocą mandatów nawet gdyby nie były rozdawane akcyjnie.

benek

Rowerzyści zasłużyli na moją niechęć
We Wrocławiu jest mnóstwo ścieżek rowerowych i ciągle ich przybywa. Pomijam fakt kontrowersyjnego czasami sytuowania tych ścieżek przez środek chodnika, z wąskimi skrawkami dla pieszych po obu stronach (np. chodnik przy ul.Wyszyńskiego, między Nowowiejską a Orzeszkowej). Natomiast CODZIENNIE spotykam się ze skandalicznym zachowaniem rowerzystów. JADĄ CHODNIKAMI, dzwonią na pieszych, POMIMO ISTNIENIA RÓWNOLEGŁEJ ŚCIEŻKI ROWEROWEJ PO DRUGIEJ STRONIE ULICY. Kiedy ośmielę się zwrócić komuś uwagę, zazwyczaj słyszę wyzwiska. Najgrzeczniejsza była ironiczna wypowiedź pewnej młodej kobiety: "Dziękuję za informację" - po czym kontynuowała jazdę slalomem wśród pieszych. Inne zachowanie rowerzystów, które budzi mój sprzeciw, to ich zbyt szybka jazda na wspólnych odcinkach, przeznaczonych dla nich i spacerowiczów. Dlatego wprowadzenie we Wrocławiu tzw. rowerów miejskich przyjęłam ze zgrozą.

kinomanka72

Rowerzyści otrzymują mandaty
Ja proponuję przesiąść się na motor i pojeździć po Kotlarskiej po chodniku bo tam wolno (SM i Policja zlewa temat )choć nie wiem czy tylko chopperowcom czy również rowerzystom...głowy nie dam..

Iwona



ilosc komentarzy: 7
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2018 - 02 - 23
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale aktualności
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 106 |
  1. Kultura rowerowa po wiedeńsku
  2. Relacja z seminarium EUROPEJSKIE SALONY WOLNE OD AUT – RUCH W DOBRYM KIERUNKU
  3. Zaproszenie na wydarzenie i List otwarty do Prezydenta Wrocławia z okazji Europejskiego Tygodnia Mobilności 2012
  4. Relacja z happeningu ANTYPROPAGANDOWA mapa dla Prezydenta z okazji Europejskiego Dnia Bez Samochodu 2012
  5. Zaproszenie na seminarium 17.09.2012 (pon) p.t.: Europejskie salony wolne od aut – ruch w dobrym kierunku
  6. Kładka typu tensegrity - alternatywa dla kolejki linowej [list]
  7. Polibuda odpowiada na pytania odnośnie kolejki linowej
  8. List otwarty przeciwko budowie kolejki linowej nad Odrą
  9. Funkcjonariusze dają przykład
  10. Kontrapas na Grunwaldzkiej - fotorelacja
  11. Jak zwiększyć bezpieczeństwo rowerzystów? Zniechęcić ich do jazdy rowerem
  12. Policja broni pieszych przed rowerzystami, a kto obroni nas przed kierowcami i policją?
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa