link_mdr
aktualności
2014 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 76 |
  min min min min min min min min min min min min
15 stycznia 2014

Ludzie listy piszą

Na naszą skrzynkę redakcyjną spływa wiele różnych listów (od rowerzystów i innych...).

Wśród nich pojawiają się historie jeżące wąsy, ale też ciekawe spostrzeżenia, czy pomysły.

Poniżej publikujemy niektóre z nich.

Komentarze pod listami to tylko wskazówki dla czytelników, nie zaś odpowiedzi na listy.

Tytuły od redakcji.

Miłej lektury :)



Kierowców autobusów powinno się przeszkolić

Dzień dobry,

we Wrocławiu mieszkam od kilku miesięcy i jestem bardzo zadowolona z infrastruktury rowerowej. Szczególnie podoba mi się kontrapas, który jest wymalowany oraz oznaczony na jednokierunkowym fragmencie ul. Robotniczej.

Niestety, trzeba przyznać, że wielu rowerzystów oraz kierowców nie wie, w jaki sposób powinno się po nim poruszać. Wielu uważa, że jest to zwykła ścieżka rowerowa i można nią jeździć w obie strony. Mimo wyraźnego oznakowania oraz ostatnio odmalowanych strzałek na jezdni, dochodzi tam czasem do sytuacji konfliktowych z moim udziałem, ponieważ stosuję się do przepisów ruchu drogowego i kontrapasem jeżdżę jedynie pod prąd. Kierowcy trąbią na mnie, ponieważ wydaje im się, że powinnam jechać po drugiej stronie, że zawsze powinnam korzystać z kontrapasa niezależnie od kierunku jazdy.

Ostatecznie jestem w stanie to zrozumieć, jeśli chodzi o kierowców samochodów osobowych, którzy być może pierwszy raz tamtędy jadą lub pochodzą z innych miast. Natomiast kompletnie nie mogę zaakceptować sytuacji, w której kierowca autobusu miejskiego trąbi na mnie i spycha do prawej krawędzi jezdni zajeżdżając mi drogę, jak wielokrotnie się już zdarzyło. Dzisiaj także, około godziny 12:30. Nie chcę powiedzieć, że wszyscy kierowcy autobusów tak robią, ale zauważyłam, że najczęściej przydarza się to prowadzącym autobusy linii 406. Jest to niebezpieczne, niekulturalne i świadczy o tym, że kierowców autobusów powinno się przeszkolić z zakresu kodeksu drogowego dotyczącego kontrapasów, o co uprzejmię proszę MPK jako ich pracodawcę. Pozwoli to ograniczyć występowanie takich sytuacji w przyszłości.

z poważaniem

Marta M.

[Zawsze, gdy dochodzi do zatargów z pracownikami MPK, radzimy pisać skargę do kierownictwa - tutaj są adresy. Samo przedsiębiorstwo również stara się podobnym problemom zaradzić - zobacz tutaj.]



"Poza tym nic się nie stało, zadzwońcie tylko po ambulans"


Jeśliby można było zamienić nazwę akcji policjantów 'bezpieczny chodnik' na bezpieczeństwo tych, którzy zagrożenie te podobno stwarzają - 'bezpieczny rowerzysta' to zabrakłoby z pewnością tam policjantów.

Wczoraj miałam wypadek o godz.15.00 na skrzyżowaniu ulic Szczęśliwej / Powstańców Śląskich, potrącił mnie kierowca na ścieżce rowerowej, a panowie z radiowozu, przejeżdżający tamtędy powiedzieli nam "nie zostajemy tu, bo się śpieszymy i jedziemy w inne miejsce, poza tym nic się nie stało, zadzwońcie tylko po ambulans".

Pełna nonszalancja! To był mój pierwszy wypadek i nie wiedziałam, jak się zachować, co jest potrzebne, co trzeba zrobić. Będąc oszołomiona nie spisałam oświadczenia, nie mam kontaktu do świadków, bo ci którzy odpowiadają za porządek publiczny, umywają ręce, ponieważ mój przypadek nie wyglądał jak tragedia, wstałam o własnych siłach, nie pokaleczyłam się..

Życzę Wam wielu sukcesów w walce o dobro Rowerzystów :-)
Choć zmiana postaw policji to już wyższy poziom świadomości.

Pozdrawiam,
AK



Jak można wykorzystać zdjęcia nieprawidłowo parkujących samochodów?

Witam.

Piszę do Was z pewnym problemem/pytaniem gdyż nie wiem co czynić.

Mianowicie: jeżdżąc codziennie rowerem do i z pracy a także w różne inne miejsca natykam się na wiele przykładów nieprawidłowego (czasami wręcz chamskiego) parkowania samochodów na ścieżkach rowerowych. Dwa tygodnie temu postanowiłem fotografować te przypadki, gdy się na nie natknę, i w tej chwili mam już na koncie kilka zdjęć takich widoków. Nadmienię również, iż jeżdżąc codziennie ulicą Sępa Szarzyńskiego przy skrzyżowaniu z ulicą Sienkiewicza (po obu stronach) codziennie jakieś auto stoi źle zaparkowane.
Przechodząc do meritum: zastanawiam się jak można wykorzystać te zdjęcia aby inni zobaczyli samochody parkujące nieprawidłowo. Poza tym, czy takie zdjęcia można przedstawiać straży miejskiej / policji? Co można zrobić aby zaszła jakaś reakcja?

Pozdrawiam

[Zdjęcia najlepiej przesłać Straży Miejskiej - tutaj instrukcja. Należy wtedy liczyć się z wezwaniem do złożenia zeznań.]



Następnym razem nie zawaham się użyć mojego u-locka

Witajcie!

Po Wrocławiu jeżdżę rowerem już parę lat, ale dopiero od tego sezonu porzuciłam jazdę po chodnikach na rzecz ulicy - w końcu tam jest miejsce roweru. Jako uczestniczka ruchu drogowego znam przepisy, stosuje się do nich, dodatkowo śledzę wpisy na Waszej stronie, żeby ogarnąć nowe rozwiązania i wiedzieć jak się poruszać po mieście. I do tej pory nie miałam żadnego większego problemu, żadnych wypadków ani mandatów, zero interwencji straży miejskiej lub policji, nikt się na mnie nie darł na ulicy. No może poza paroma błędami, zanim ogarnęłam jak wygląda jazda po dużym mieście w praktyce (nie jeżdżę samochodem). Ogólnie wydaje mi się, że dobrze sobie radzę.

Tak było do wczoraj. Dopóki na ulicy Swobodnej pewien "pan" nie zajechał mi drogi, próbując zepchnąć mnie na chodnik i krzycząc do mnie "na chodnik!". O wjechaniu na chodnik zgodnie z jego życzeniem nie było mowy, bo jest tam zbyt wysoki krawężnik. Gdybym jechała szybciej, to albo wjechałabym mu na maskę, albo wywróciłabym się na ten nieszczęsny chodnik. Później, zbliżając się do świateł (skrzyżowanie Swobodna i Komandorska), wyminęłam go z prawej strony i liczyłam, że zdążę dojechać do ścieżki rowerowej na Powstańców Śląskich. Niestety nie udało mi się i "pan"w czarnej hondzie znowu musiał mnie wyminąć, ale tym razem zrobił to zachowując minimalny odstęp. Minimalny żeby mnie nie potrącić (chociaż ja już widziałam śmierć w oczach :P ), a nie przepisowo minimalny.

Gdy znowu samochody stanęły na kolejnym skrzyżowaniu, udało mi się zrobić telefonem zdjęcie blach samochodu. Starałam się zrobić to w sposób ostentacyjny, żeby facet zauważył i myślę, że to nawet pomogło - w końcu zrobił mi ten odstęp żebym mogła wyminąć go z prawej strony przy krawężniku. Jednak zupełnie nie wiedziałam jak mam się zachować w takiej sytuacji, ręce mi się trzęsły na kierownicy, serce waliło jak oszalałe, chciałam zadzwonić na policję, ale z tego stresu nawet nie byłam w stanie określić w jakim miejscu się znajduję, na jakiej ulicy jestem.

I dlatego piszę do Was z prośbą o poradę, co robić. Jak zachować się w takiej sytuacji i czy można zwrócić się do kogoś o pomoc, czy jest sens dzwonić na policję? Nie jestem osobą, która od razu bierze odwet, ale jeśli okaże się, że następnym razem znów będę pozostawiona sama sobie, to nie zawaham się użyć mojego u-locka. Ponieważ swoje zdrowie cenię sobie bardziej niż czyjś lakier lub lusterko, i przynajmniej psychicznie poczuję się lepiej. Bo dzisiaj nie dość, że boję się wyjechać na miasto rowerem, to jeszcze strasznie mnie boli, że ten "kierowca" jest bezkarny i może już zdążył zastraszyć kolejnych rowerzystów.

Pozdrawiam,

Ola S.

[U-loka radzimy używać tylko w ostateczności :), w pierwszej kolejności zaś należy zrobić zdjęcie / nagrać sytuację, znaleźć świadków, jeśli jest to możliwe i złożyć na policji zawiadomienie / zadzwonić z miejsca na policję - tel 997]



Rowerownia na Polibudzie mnie rozczarowała

Witam na początku chciał bym zaznaczyć, że jestem studentem drugiego roku Inżynierii Środowiska na Politechnice Wrocławskiej i od wielu lat mieszkańcem Wrocławia. W wolnych chwilach dużo czasu spędzam na rowerze, po spenetrowaniu na dwóch kółkach niemal całego naszego miasta, zdecydowanie zacząłem preferować częste wycieczki w okolice Wrocławia. Ponieważ mój stary bicykl był zbyt wysłużony, postanowiłem zainwestować w nowego górala,  tym celu specjalnie oszczędzałem pieniądze(+praca w wakacje) i w końcu udał mi się kupić wymarzony rower.

Przechodząc do meritum, zauważyłem że mogę dojeżdżać na uczelnię moimi dwoma kółkami szybciej niż zajmuje mi dojazd komunikacją miejską. Ponieważ(mimo posiadania dobrego zabezpieczenia) pozostawienie nowego górala przy budynkach uczelni było by bardzo ryzykowne(dodając fakt niemożliwości ubezpieczenia roweru od kradzieży), postanowiłem skorzystać z rowerowni, którą Politechnika się bardzo chwali. Uznałem, że to dobra opcja, uwzględniając że wejście do rowerowni odbywa się tylko za pomocą elektronicznej karty studenckiej, w środku jest kamera i stojaki.

Niestety doznałem sporego rozczarowania, gdyż rowerownia nie działa i ta sytuacja utrzymuje się od września (co najmniej), najprawdopodobniej czytnik do kart jest zepsuty, od pana który sprząta w okolicy, dowiedziałem się że raczej szybko tego uczelnia nie naprawi. Jest to sytuacja dla mnie absurdalna, szczególnie że co chwilę pojawiają się informację o skradzionych rowerach z terenu kampusu pwr(straż politechniki, która niby ma pilnować porządku, to w ogóle fikcja), ogólnie widać że ludzie jeżdżą strasznymi złomami na uczelnię bo to jedyna gwarancja, że wrócisz na rowerze z powrotem do domu.

Ale najbardziej mnie irytuje, że na stronie pwr dalej chwalą się cudowną rowerownią, a w internecie nie można właściwie znaleźć informacji kto konkretnie zarządza rowerownią!!! Przypuszczam, że ktoś od budynku C-13, gdzie znajduje się rowerownia, ale to tylko moje przypuszczenia. Bardzo bym prosił was, jako instytucję której poczynania na bieżąco śledzę i bardzo cenię, o interwencję chociaż w postaci e-maila lub telefonu, bo mimo jesieni i kapryśnej pogody bardzo dużo osób dojeżdża na uczelnię rowerem, a sytuacja jest skandaliczna.

Być może spotkacie się ze ścianą, tak jak ostatnio gdy Politechnika wymyśliła sobie niewydajną kolejkę nad Odrą zamiast kładki dostępnej dla wszystkich (w tym rowerzystów). Piszę do was bo wiem, że sam nic nie zdziałam, a pewne podejście do rowerzystów w tym mieście zaczyna mnie powoli irytować. Będę wdzięczny za jakąkolwiek reakcję z waszej strony.

Pozdrawia student i rowerzysta z Wrocławia

[Niestety Polibuda nie robi sobie wiele z opinii społecznej i czuje się poza wszelką kontrolą społeczną - co chyba dobitnie pokazał casus kolejki linowej, czy likwidacji stojaków przez rektora. Dlatego radzimy, aby zainteresowani studenci wyszli z inicjatywą, my zaś, jako organizacja roszczeniowa i arogancka, poprzemy to w pełnej rozciągłości, ale sygnał chyba lepiej aby wyszedł z trzewi uczelni.]



Jak się zachować?

hej:)

jadę mostem piaskowym w kierunku pl. bema (raczej szybko, nie wlokę się) i nagle słyszę za sobą dzwonek tramwaju. obracam się, a tu tramwaj prawie na moich plecach i dzwoni bez przerwy, ludzie się gapią. mogłam jechać dalej, ale zjechałam na chodnik, lepiej nie ryzykować. jeszcze do mnie motorniczy wymachiwał rękami, jak stanęłam na tym chodniku. może potraficie zinterpretować akcję? bo jeżdżę tamtędy od dwóch lat bez problemów... pzdr!

[Niestety, na ul. Św. Jadwigi / Mostach Młyńskich często dochodzi do takich sytuacji. Jest to bardzo chamskie i nieprzepisowe zachowanie ze strony motorniczych. W tym wypadku należy zapamiętać czas zdarzenia oraz numer wozu, a następnie złożyć oficjalną skargę w MPK.]


 

Sposób na szyny tramwajowe


Witam!

Bardzo się cieszę z antyzatok tramwajowych które się zaczynają pojawiać we Wrocławiu. Niestety, mają one pewną wadę - rowerzysta musi w nich przejechać przez tory tramwajowe. Jak wszyscy wiemy, jest to nie lada gimnastyką, zwłaszcza na rowerze z cienkimi kołami.

Jesienią 2011 roku dość boleśnie przewróciłem się na szynie przed antyzatoką na ul. Glinianej. Żyję i mam się dobrze, ale kolano miałem nieźle zdarte, i głowa mnie bolała przez pół dnia. Kto wie, gdybym nie miał kasku, może byłbym w szpitalu?

Podobnie niebezpieczne są szyny na moście Generała Władysława Sikorskiego, gdzie wjeżdżając na most, oraz zjeżdżając z mostu, trzeba przekraczać szynę (a most jest ruchliwy). Oczywiście, jest jeszcze nielegalna opcja jazdy chodnikiem... ale jednak jezdnią jest lepiej.

Tak się składa, że gdy zdarłem kolano na Glinianej, miałem wtedy przy sobie przesyłkę dla wrocławskiej firmy Bahntechnik, będącej przedstawicielem niemieckiej firmy Strail. Porozmawiałem z paniami na temat szyn i okazało się.... że oni mają świetne rozwiązanie tego problemu!

System Velo Strail, gumowe nakładki na szyny. Doskonale uszczelniają one szynę tramwajową. Opona roweru jest zbyt lekka by wpaść w dołek (występuje więc efekt gładkiej nawierzchni), mogą po tym jeździć samochody. Instalacja jest prosta, a konserwacja polega na wymianie niewielkiego fragmentu całego systemu.

Urząd miasta nie był jednak zainteresowany, mimo że proponowali im Velo Strail.
Może więc pora skorzystać z tego doskonałego patentu na bezpieczeństwo rowerzystów?

Świetną okazją do wdrożenia VeloStrail byłby remont ulicy Nowowiejskiej, gdzie również ma powstać antyzatoka, i również będzie trzeba uważać na szynę...

Pozdrawiam,
Artur G.


 

"Pomyślałem sobie że jestem niezły frajer"

Od wielu lat udzielam się na wrocławskich forach rowerowych. Śledzę zmiany na lepsze. W zasadzie, nie jest to dla mnie sprawa najważniejsza. Większość tras odbywam poza miastem. Ale trzeba jakoś się z miasta wydostać. Ponieważ mieszkam na Kozanowie, to jedną z naturalnych arterii jest ciąg ulic Lotnicza-Kosmonautów-Średzka (z dużą niechęcią).

Dlaczego z niechęcią? Ładny ciąg rowerowo-pieszy od Glinianek do Leśnicy ma jeden mankament - mentalność rodaków-samochodziarzy. I nie tylko - także sezonowych handlarzy, legalnych czy nie, trudno mi rozstrzygnąć. Na pewno prowokujących do nielegalnych działań kierujących. Rodacy-samochodziarze dojeżdżający z ulic poprzecznych (głównie Starogajowa i Boguszowska, ale też Trójkątna). Nagminne jest zatrzymywanie się na przejeździe dla rowerzystów (głównie Starogajowa) lub wprost na ddrip (Trójkątna i okolice).

Jednak największym problemem jest Starogajowa. Najgorzej jest gdy jedzie się od Leśnicy. Jadący Starogajową nagminnie nie zwracają uwagi na rowerzystów jadących of strony Leśnicy i bezceremonialnie wjeżdżają przed nimi na przejazd dla rowerów. Co ciekawe, kierujący jadący z przeciwka i skręcający w Starogajową na ogół są uważni i przepuszczają rowerzystów. To może sugerować iż przejazd jest wadliwie wykonany - odsunięty od jezdni (Kosmonautów) prowokuje do takich zachowań kierujących.

Ale to nie jest główny temat mojego listu.

Odkąd powstał wymieniony ciąg pieszo-rowerowy pojawił się problem z handlem artykułami sezonowymi przy ul. Kosmonautów. Handel istniał odkąd pamięcią sięgnę. Ale gdy powstała ddrip zaczął zagrażać bezpieczeństwu rowerzystów. Na ddrip bowiem zatrzymywali się amatorzy artykułów sezonowych (głównie kwiatków i truskawek). Nawiasem mówiąc, towar oferowali nie ich producenci lecz handlarze, którzy nielegalny interes (tak sądzę, widać to było w wielu rejonach miasta) rozwijali wzdłuż głównych ciągów komunikacyjnych.

Sprawa była opisywana w mediach i nie znalazła rozwiązania. Dopiero wypachałkowanie skrzyżowania z dojazdem do zbiornika p-poż chyba ukróciło ten proceder (zobaczymy na wiosnę). To rys ogólny, teraz moje osobiste doświadczenia.

Jako, że ciąg rowerowo-pieszy w kierunku Leśnicy był często blokowany przez amatorów artykułów sezonowych, a często się tamtędy przemieszczałem, postanowiłem wykazać postawę obywatelską. Nie było to działanie stricte zaplanowane lecz reakcja na zastaną sytuację. Jadę sobie, chyba 30. 03.2013 r., ciągiem rowerowo-pieszym ul. Kosmonautów. Za Glininkami jest wjazd na działki ROD. Tam ustawił się, ze swym straganem, handlarz kwiatków.  Ddrip była zastawiona autkiem z rejestracja DSR. Musiałem wjechać na jezdnie by autko ominąć. Akurat pani kierująca (jak sądzę) szła do swego pojazdu. Zwróciłem jej uwagę na blokowanie przejazdu. Usłyszałem jakieś bluzgi przypominające słowotok b. posłanki Hojarskiej. Zatrzymałem się i zrobiłem zdjęcie sytuacji.

Wysłałem zdjęcie, z opisem sytuacji do SM. Po jakimś czasie (ok. 2 miesiące) otrzymałem wezwanie na Gwarną. Pojawiłem się, złożyłem zeznania. Po jakimś czasie (2-3 miesiące) otrzymałem ponowne wezwanie. Tym razem by zidentyfikować sprawcę wkroczenia (parkowania na ddrip). Przedstwiono mi skan zdjęcia z dowodu osobistego właścicielki pojazdu parkującego na ddrip. Kto na podstawie takiego skanu może z czystym sumieniem zidentyfikować osobę? Zeznałem, że na 90% to ta osoba. Strażnik lojalnie uprzedził, mnie że takie zeznanie to umorzenie sprawy. Tak też się stało. Właścicielka pojazdu, ze Środy Śląskiej, zeznała w miescowej SM (w ramach pomocy prawnej), że nie pamięta, kto wówczas używał jej samochodu. I została pouczona! Pomyślałem sobie że jestem niezły frajer.

Kilka lat temu zaparkowałem swoje auto niezgodnie z przepisami. Po powrocie zastałem pozdrowienia od SM i mandat. Jako spolegliwy obywatel niezwłocznie go uiściłem. I teraz pluję sobie w brodę. Przecież mógłbym udać się na Gwarna i oświadczyć, ze nie wiem kto wtedy używał mojego auta!

Pozdrawiam, Roman M.

[Sprawę nielegalnego handlu opisywaliśmy już w 2012 roku. Działania SM są natomiast skandaliczne.]



ilosc komentarzy:
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2018 - 04 - 19
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale aktualności
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 76 |
  1. Przebudowa Marii Curie-Skłodowskiej i nasze uwagi do projektu
  2. Alzacki Szlak Winny
  3. Nasze uwagi do projektu przebudowy ulicy Nowowiejskiej
  4. Ludzie listy piszą
  5. Rowerowy budżet obywatelski Wrocławia - spotkanie 30.01.2014
  6. Uwagi do projektu przebudowy ulicy Mińskiej
  7. Uwagi do Planu zrównoważonego rozwoju publicznego transportu zbiorowego dla Województwa Dolnośląskiego
  8. Informator o rowerach typu handbike
  9. Zaproszenie na spotkanie organizacyjne dla wolontariuszy Wrocławskiego Święta Rowerzysty 2014
  10. Zaproszenie na Rozmowy Cykliczne (27.02.2014) - o koncepcji Shared Space i uspokojeniu ruchu na Nadodrzu
  11. Magistrat wyciąga trupa z szafy - projekt przebudowy ulicy Okulickiego
  12. Zaproszenie na Kongres Rozwoju Ruchu Rowerowego, Wrocław 27 – 29 marca 2014
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa