link_mdr
aktualności
2007 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 46 |
  min min min min min min min min min min min min
19 grudnia 2007

Był sobie tunel w nasypie...

Przed kilkoma tygodniami został zlikwidowany przejazd pod torami kolejowymi przy ul. Manganowej. Biegło tędy praktycznie najszybsze i najwygodniejsze połączenie pomiędzy ulicami Fabryczną i Robotniczą/Legnicką, a ul. Grabiszyńską na przestrzeni kilku kilometrów (pomiędzy pl. Orląt Lwowskich, a ul. Klecińską).

Niski (na ok. 170 cm), ciemny i wąski tunel pod ruchilwym torowiskiem, pełnił wielce ważną rolę komunikacyjną, gdyż umożliwiał bezkolizyjne przekroczenie terenów kolejowych, które stanowią dużą barierę w tej części miasta. Tunel pozwalał na szybki przejazd (bezkonkurencyjny wobec samochodu) z ul. Grabiszyńskiej w rejony pl. Strzegomskiego, czy też Pafawagu. Likwidacja tego udogodnienia zmusza część rowerzystów jadących z ul. Grabiszyńskiej na północ do wykonania bardzo wydłużonego objazdu (przez ul. Tęczową). Przy tak dużej stracie czasu, niektórzy wybierają drugi wariant, czyli przenoszenie roweru przez nasyp i ruchliwe tory.

Nie wiemy, czym kierował się PeKaP likwidując przejście - być może tunel był w złym stanie technicznym, jednakże zasypywanie go, zamiast remontu, było najgłuszym (choć zapewne najtańszym) z możliwych rozwiązań.

W celu zobrazowania strategicznego położenia tunelu prezentujemy poniższą mapkę:


Mapka orientacyjna: na żółto zaznaczono objazd jaki obecnie trzeba wykonać, aby dojechać ze skrzyżowania Grabiszyńska/Spiżowa do przejazdu przez tory. Na czerwono - trasy dojazdowe do zlikwidowanego tunelu. Na zielono - trasy łączące Robotniczą i Fabryczną z ul. Grabiszyńską. Przerywana pomarańczowa linia - okazyjnie przejezdna (gdy nie jest zamknięta bramka) trasa prowadząca z ul. Góralskiej przez ogródki działkowe. Kółko - miejsce gdzie istniał tunel (fot.1). Gwiazdka - tu trzeba przenosić rower przez torowisko (fot.2).

NR 1

Tak teraz wygląda miejsce gdzie istniał tunel - widok od strony terenów kolejowych - jedyna opcja dla pieszych to przejście górą, przez tory... A ruchu pieszy jest tutaj całkiem spory - brak przejścia doskwiera szczególnie działkowiczom. Z ich relacji, już wcześniej (gdy istniał tunel) zdarzały się tu wypadki śmiertelne. Teraz piesi nie mają wyboru.

NR 2

Tak wygląda przejście przez torowisko między Góralską, a Tęczową. Co prawda dworzec Świebodzki (na który prowadzą tory) jest nieczynny - pociąg raczej nikogo nie przejedzie, niemniej noszenie roweru na plecach to ostatnia rzecz do jakiej można zmusić rowerzystę.

NR 3

Przejazd przez tory w stronę ogródków działkowych jest osygnalizowany (nawet działajacą sygnalizacją, co widać na zdjęciu) i wyłożony betonowymi płytami - przejazd nie stanowi żadnego problemu.

P.S.
Jeśli ktoś posiada archiwalne zdjęcie tunelu, prosimy o podesłanie celem publikacji na stronie

P.P.S
Dowiedzieliśmy się, że w sprawie interweniują juz działkowcy.

Radek Lesisz
spacer
walka o sciezki czy o strategie
Opisany problem: likwidacja tunelu jest dla mnie (patrz¹cego z perspektywy Trójmiasta) jest kolejnym przykładem tego, że skupiaj¹c się na "walce" o kolejne kilometry tras rowerowych, promienie skrętów, rodzaj nawierzchni itp. szczegóły techniczne ponosimy straty wynikaj¹ce z niedoceniania roli ruchu pieszego i rowerowego w myśleniu o komunikacji miejskiej. Dobrym zadaniem grupy promuj¹cej ruch rowerowy (i pieszy) w mieście jest inwentaryzacja miejsc pokonywania efektu barierowego liniowych elementów infrastruktury miejskiej - takiej jak choćby linie kolejowe czy rzeki. Przekazanie takiego materiału przy okazji wręczania "Złotego krawężnika" np. jakiemuś znacz¹cemu decydentowi kolejowemu czy miejskiemu w obecności przedstawicieli mediów być może pomoże w zapobieganiu podobnych nonsensów jak ten opisany w tekście.
PKP i tak zrobi swoje
Skoro jest zlikwidowany to po ptakach. PKP to państwo w państwie i trudno by było zablokować tę przebudowę.Wystarczy przyjrzeć się bojom UM z PKP o otoczenie Dworca Głównego czy sam dworzec. Faktem jest ze w czasie gdy przybyło trochę ścieżek o wysokim standardzie ubywa szerokich chodników wzdłuż ulic o dużym natężeniu ruchu. Niedługo te chodniki będą zamienione w parkingi i wtedy trudno będzie namówić UM na wojnę z lokatorami przy budowie ścieżki. Ponieważ inwestycje w ścieżki będą prawie zawsze powiązane z przebudowa odcinków ulic to ścieki dalej będą pokawałkowane i zlokalizowane w dzielnicach o małym nasileniu ruchu. Wydaje mi się że rowerzystów ubywa czy to z racji rosnących zagrożeń czy to z faktu przesiadania się na coraz powszechniejsze samochody. Wygląda, że przegrywamy wojnę o ścieżki bo gdy będą kiedyś pieniądze to nie będzie szerokich chodników pod nie. Wydaje mi się, że należałoby zinwentaryzować szerokie chodniki i natychmiast wytyczyć na nich tanim kosztem (trochę farby) 100 km ścieżek nie patrząc czy one są w obrębie przewidywanych kanałów ruchu rowerowego. żądanie obniżania krawężników tylko odstrasza ZDiK od wpuszczenia rowerzystów na chodniki. Dziś jedni rowerzyści płacą mandaty za jazdę po chodniku a inni w słotne dni jadą poboczem np.Grabiszyńskiej zaliczając wszystkie kałuże i ukryte dziury w nich ryzykując życiem przy czym chodniki coraz częściej zajmowane są przez parkujące samochody. czas z tym skończyć. Jeśli musi przybywać samochodów w mieście to niech sobie one parkują na jednym pasie. Mam masę zdjęć z autami parkującymi na ścieżkach lub chodnikach tak że piesi muszą chodzić po jezdni. Jeśli się ludzie nauczą parkować pod oknami to potem oprotestują budowę ścieżki na chodniku. Trudno będzie im potem wskazać miejsce pod parkowanie. Dlatego zgód¼my się na ścieżki o niskim standardzie zanim będzie za pó¼no. Zinwentaryzujmy ścieżki nadając im kilka klas a wtedy UM będzie wykazywał kilometry prawdziwych ścieżek. Dziś sami jesteśmy sobie winni że przez 15 lat przybyło 4 razy więcej aut a rowerem nie da się bezpiecznie przejechać przez miasto. UM w 2008 roku koncentruje się na budowie parkingów rowerowych a to znaczy, że sytuacja ścieżek za rok będzie jeszcze gorsza. Są we Wrocławiu wybudowane nowe chodniki z podziałem czerwoną kostką na cześć rowerową ale są wyłączone z ruchu rowerowego ze względu na np niezbyt dobry wjazd. To jest sytuacja nienormalna , powodująca ,że rowerzyści przestają wierzyć na rychłą poprawę i coraz częściej korzystają z aut zabraniając przy tym korzystania z roweru swoim dzieciom. Są też ścieżki we wrocku skracane. Czy to na potrzeby parkingowe czy na skutek rozmaitych budów. Kontrpasy na Ku¼niczej są zlikwidowane. Coraz mniej młodzieży je¼dzi na rowerach. Student na rowerze to wstyd zresztą nie ma gdzie przypiąć a pod polibudą jest zakaz przypinania do latarni. Przy zakładach przemysłowych likwidowane są stojaki rowerowe. Po jezdniach coraz trudniej je¼dzić , po chodnikach również, bo są zastawiane autami i trudno ominąć pieszego w "wąskich gardłach". Ostatnio odblokowałem jedną ścieżkę bo parkowało na niej do 30 samochodów. Ile ja się naużerałem z policją i Strażą . Powtarzam : tracimy długość ścieżek i wygodnych poboczy dużo szybciej niż zyskujemy ścieżek o wysokim standardzie. Tempo budowy dobrych ścieżek zapewni za ok 70 lat możliwość połączenia wszystkich osiedli wrocławskich. Szkoda, że tego nie doczekam. Ale chyba za 10 lat rower będzie przeżytkiem. Ilość wypadków śmiertelnych w mieście i na trasach poza miastami spowoduje zakaz używania roweru tak jak obowiązuje zakaz jazdy furmankami czy traktorami. Myślę, że wyraziłem się jasno, że my sami przyczyniamy się do tworzenia mody odchodzenia od niebezpiecznego roweru. Zamiast promować rowery i namawiać do budowy ścieżek powinniśmy rozpocząć kampanię antysamochodową (podobne już mają miejsce w innych miastach). Bez tego 3 mld budżet miasta nie będzie miał odzwierciedlenia w przyroście tempa budowy ścieżek. Przy takim budżecie gdzie wzrost wydatków na drogi będzie chyba 100 % , budowa kilku parkingów rowerowych na pętlach i ścieżki wzdłuż Grabiszyńskiej to "śmiech na sali". Jeśli istnieją trudności techniczne z budową ścieżek w ścisłym centrum to należy tam natychmiast pozwolić na jazdę rowerem po chodnikach aby dało się bez ryzyka śmierci przejechać np.z Krzyków na Różankę. To co się dzisiaj dzieje to jak budowanie nowych odcinków wodociągu, gdzie po zbudowaniu 200 metrów robi się przerwę i zaczyna budowę nowego odcinka w zupełnie innym miejscu. Przyjdzie kiedyś taki dzień, że wszystkie odcinki się zepnie i wodociąg zacznie działać ale to marnotrawstwo bo do tego czasu wodociąg jest bezużyteczny (tak jak połowa wrocławskich ścieżek). Zróbmy głosowanie gdzie są największe braki ścieżek. Gdzie najmniejszym kosztem można wyznaczyć od ręki ciągi rowerowo-piesze. Zróbmy bazę wysokich krawężników. Znajd¼my wykonawcę lub przedyskutujmy projekt metalowych lub drewnianych najazdów (można wykorzystać plastikowe obrzeża wysepek itp)tak aby ZdiK zdecydował się na wpuszczenie rowerzystów na chodniki bo dziś tłumaczą się, że boja się takich ciągów ze względu na niedotrzymanie standardów i odpowiedzialnością za wypadki. Ale żaden z urzędników nie odpowiada dziś za wypadki rowerzystów na jezdni. Aby zmienić takie myślenie musimy sami to zrozumieć i innym to uzmysłowić. WZR i ZDiK myślą kategoriami i trzymają się ustaleń sprzed lat ale nikt wtedy nie przewidział takiego tempa przyrostu aut. To może wywrócić koncepcję tras rowerowych. Są dzielnice gdzie nie są problemem korki, tylko nie ma już gdzie parkować aut na chodnikach. Nawet SM która pilnuje porządku nie załapała jak się pogorszyła sytuacja tej jesieni, o czym miałem okazję niektórych przekonać. Gdy spadnie więcej śniegu tej zimy niż w ostatnich latach, to z powodu zasp przy krawędzi jezdni auta będą parkować "na drzewach". To jeden z powodów dla których decydenci nie mają zamiaru budować ścieżek rowerowych i są za tym aby przerabiać wszystkie trawniki na parkingi osiedlowe. Zatem ponawiam tezę ,że sytuację może uratować 1) wyznaczenie ciągów rowerowo-pieszych na wszystkich chodnikach szerszych niż 3 metry 2) powrót do mody na rowery poprzez np.oficjalne ogłoszenie, że policja nie będzie wlepiała mandatów młodzieży za jazdę po chodnikach poza strefami uspokojonego ruchu czy też w dni słotne lub po zmierzchu. 3) kampania anty-samochodowa uświadamiająca,że można po kupnie samochodu nie mieć możliwości zaparkowania pod domem. Ale aby to osiągnąć nie są potrzebne ścieżki o wysokich standardach bo ich tempo budowy będzie spadać wraz ze zmniejszaniem się ilości rowerzystów. Potrzebne jest połączenie istniejących ścieżek , potrzebne są pasy na jezdniach dla skuterów. Czekanie na "szybki tramwaj", łącznik autostradowy , kolej aglomeracyjną , ścieżki, wyłączenia ruchu z centrum, nijak się ma do tempa przyrostu ilości aut. Wiele osób chce sobie kupić skuter ale pokażcie mi ile jest parkingów osiedlowych gdzie taki skuter czy też rower można by bezpiecznie schować. Na moim parkingu dla aut pozwolili zaparkować jeden skuter a wieszak na rowery np.umieszczony na płocie to dla nich rzecz nie do wyobrażenia. Reasumując, widzę, że problem nie jest w braku pieniędzy. Problem jest w niechęci i niezrozumieniu problemu osób odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. SM nie chce usuwać aut ze ścieżek rowerowych zasłaniając sie ważniejszymi zadaniami. Policja ma to gdzieś i każe pisać skargi na SM. Urzędnicy odpowiedzialni za budowę ścieżek blokują decyzje nie chcąc się narazić na krytykę standardów choćby przez Koalicję Rowerowy Wrocław. Mówię wam sprzedajcie rowery :) Co roku będzie przybywać kilka kilometrów ścieżek ale tylko tam gdzie najłatwiej je wybudować (np tam gdzie od dawna chodniki czekają na remont). ¦cieżek nie będzie się budowało tam gdzie one są najbardziej potrzebne np w okolicy PDT Renoma, czy Dworca Głównego, tylko tam gdzie trzeba rozwiązać jakiś problem dla blachosmrodziarzy. Dobuduje się na odcinku kilkudziesięciu metrów jakiś dodatkowy pas na skrzyżowaniu i dzięki temu przybędzie np 50 czy 100 metrów ścieżki z zachowaniem wszelkich standardów. Bo koszt takiej budowy żaden. Chodnik w połowie układa się innymi kolorami kostki a na przecięciu maluje się dodatkową zebrę czy kilka piktogramów. Rowerzystom się wydaje, że z powodu wzrostu ilości aut nastąpi wzrost tempa budowy ścieżek,a tymczasem właśnie z powodu tych aut budowa ścieżek będzie wstrzymana za wyjątkiem nowych kawałków które łatwo dodać do całkowitej długości ścieżek, ale nie da się po tych kawałkach przejechać przez Wrocław z Pd na Pn bez łamania przepisów lub narażania się na śmierć i kalectwo. Widziałem wiele wypadków rowerzystów ( niedawno wypadek żony). Widziałem też trupy rowerzystów więc wiem o czym piszę :( Obecnie zbadane światowe zasoby ropy (14-17 lat) szybciej się skończą niż powstanie spójny system ścieżek. Do tego czasu moda na rowery minie a Wrocław bez metra będzie jednym z najbardziej zakorkowanych miast w Europie. Nie pozostaje nic innego niż kupić sobie ścigacz , zagiąć tablicę rejestracyjną , parkować gdzie popadnie i je¼dzić po czymkolwiek nie obawiając się korków,pościgu , mandatów itd. Co do artykułu to znając sposoby pracy SOK można się spodziewać łapanek na torach.


ilosc komentarzy: 2
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2017 - 09 - 26
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale aktualności
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa