link_mdr
aktualności
2010 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 108 |
  10. 109 - 115 |
  min min min min min min min min min min min min
17 listopada 2010

Kwestia rowerowa według KWW Czerwony Wrocław

Niniejszym prezentujemy kolejną odpowiedź na nasze zaproszenie do prezentowania swoich programów wyborczych odnośnie ruchu rowerowego jakie wystosowaliśmy do kandydatów na radnych Rady Miasta Wrocławia oraz Sejmiku Województwa Dolnośląskiego. Oto stanowisko Komitetu Wyborczego Wyborców Czerwony Wrocław.


Szanowni Państwo,

Serdecznie dziękujemy za zwrócenie się do nas z Waszymi pytaniami i opinią.

Uważamy, że ruch rowerowy i zbiorowa komunikacja publiczna stanowią bardzo atrakcyjną alternatywę dla dotychczasowego sposobu myślenia o transporcie, dla którego głównym priorytetem był przede wszystkim kosztowny i nieefektywny indywidualny transport samochodowy.

Ten właśnie sposób myślenia, niepodzielnie królujący od 20 lat, doprowadził do sytuacji, w której pomimo gigantycznych nakładów (zarówno na środki transportu, jak i na infrastrukturę) Wrocław ogarnął paraliż komunikacyjny. Uciążliwości takie jak hałas, smród spalin i wszechobecność poruszających się i stojących pojazdów, znacząco obniżyły komfort zamieszkiwania we Wrocławiu, na niektórych osiedlach stały się koszmarem w dzień i w nocy.

Taki smutny stan rzeczy nie tylko w znacznym stopniu niweluje radość z posiadania własnych „czterech kółek”. Cierpią na nim nie tylko użytkownicy samochodów, którzy bądź co bądź się do niego sami przyczyniają, ale również w takim samym stopniu pasażerowie komunikacji zbiorowej, czy właśnie rowerzyści. Jeżeli władze miejskie nie zastosują jakiejś zdecydowanej zachęty dla kierowców do zmiany środków komunikacji, ten problem będzie się tylko powiększał.

Wybaczcie Państwo, że nie potrafimy do tej chwili odpowiedzieć na szczegółowe pytania dotyczące  Polityki Rowerowej Wrocławia. Związane jest to z tym, że została ona uchwalona (dziwnym trafem) pod sam koniec kadencji obecnych władz miasta, a do samej treści dokumentu jak dotąd nie udało się nam dotrzeć. Na oficjalnej stronie miasta pod hasłem „Polityka Rowerowa” znajdują się same materiały o charakterze bardziej marketingowym, niż merytorycznym. Proszę zobaczyć tutaj.

Lektura tychże materiałów może napawać optymizmem, choćby z tej racji, że ktoś wreszcie zaczął myśleć o ruchu rowerowym w sposób bardziej kompleksowy. O ile rzeczywiście przedstawione (skromne) cele zostałyby zrealizowane, byłby to z pewnością jakiś postęp i być może punkt wyjścia do stawiania kolejnych. Niestety traktujemy to jako deklarację, ze sporą dawką sceptycyzmu. Jeżeli rzeczywiście jest wola poprawy sytuacji rowerzystów ze strony władz miasta, to gdzie się ona do tej pory podziewała?

Kwoty nakładów na infrastrukturę rowerową powinny odzwierciedlać docelowy, a nie obecny udział ruchu rowerowego. Inwestycji dokonuje się po to, żeby kształtować przyszłość. Czy budując zupełnie nowy most przez Odrę władze miejskie biorą pod uwagę obecne natężenie ruchu w tym miejscu? ;).

Infrastruktura rowerowa jest nie tylko znacznie tańsza w budowie, ale jej zużycie przez rowery jest w zasadzie znikome, a w dodatku może potencjalnie rozwiązać problemy, których nie rozwiążą nieporównywalnie większe nakłady na inne drogi.

Problemem jednak jest nie tylko wysokość nakładów, czy ich udział... Ale przede wszystkim sposób ich dokonywania! Przecież cała masa „dróg dla rowerów” wygląda tak, jakby powstały tylko po to, żeby zepchnąć rowerzystów z jezdni. Jeżeli bowiem gdzieś wzdłuż jezdni biegnie taka „droga”, to rowerzysta ma obowiązek nią się poruszać. Często bardzo uciążliwy obowiązek...

I tak mamy np. wspaniałą drogę dla rowerów wzdłuż ulicy Legnickiej, która co chwilę łączy się z chodnikiem albo go przecina, prowadzi nas wirażami, jest przerzucana z jednej strony dwupasmowej jezdni na drugą, a czasami nawet zanika! Mamy drogę wzdłuż ulicy Powstańców Śląskich ze skrzyżowaniem, na którym rowerzysta musi przekroczyć jezdnię na światłach aż trzykrotnie, czekając za każdym razem prawie pełen cykl, po to tylko, żeby dalej jechać prosto. Budowana właśnie na nowo ścieżka wzdłuż ulicy Na Ostatnim Groszu od strony Astry to jakiś slalom z przeszkodami. Projektanci wyraźnie lubują się w serpentynach i ostrych zakrętach, zwłaszcza przed skrzyżowaniami z jezdnią. Zapewne ma to wymusić zwolnienie (na tych, którzy przejmują się sposobem wytyczenia ścieżki) a w rzeczywistości odciąga uwagę od świateł i sytuacji na skrzyżowaniu, bo rowerzysta musi myśleć raczej o tym, żeby się po prostu nie wywrócić. Takie rozwiązania powodują negatywny efekt w postaci karania tych, którzy rygorystycznie przestrzegają przepisów. Mógłbym podać jeszcze wiele innych przykładów, ale sądzę, że je sami doskonale znacie. Dodam więc tylko, że takie właśnie drogi dla rowerów w okresie zimowym nie są odśnieżane, często są nawet oblodzone i nie zwalnia nas to absolutnie z obowiązku poruszania się nimi. Nikt również nie dba o przebieg drogi dla rowerów w czasie niekończących się remontów: po prostu barierka i koniec. A wszystkie te rozwiązania przecież pochłaniają odpowiednie nakłady...

Oczywiście, że rowerzyści powinni być dopuszczeni do głosu w sprawach tworzenia infrastruktury drogowej. Przedstawiciele stowarzyszeń i innych organizacji społecznych powinni być zapoznawani z projektami nowych rozwiązań, jeżeli dotyczą one spraw związanych z przedmiotem ich statutowej działalności. Powiem więcej, sami radni i inni przedstawiciele władz miasta powinni również dawać dobry przykład i poruszać się na rowerach, o ile pozwala na to ich stan zdrowia. Przykład trzeba dawać również samemu. Jako organizacja spróbujcie zaprosić przyszłych radnych – i to po wyborach – na wspólną wycieczkę rowerową po Wrocławiu i ewentualnie okolicach. W trakcie takiej wycieczki można przeprowadzić szerokie konsultacje społeczne wsparte niezastąpionym doświadczeniem praktycznym. Gdybym został radnym, na pewno bym nie odmówił a nawet zaproponował kilka szlaków, żeby się wesprzeć Waszą opinią na ich temat.

Jesteśmy za dopuszczeniem ruchu rowerowego po Rynku i wyznaczenia na nim dróg dla rowerów. Rynek nie powinien być tylko prestiżową wystawą wielkomiejskiego przepychu, miejscem zarezerwowanym dla drogich lokali, ale przede wszystkim wizytówką polityki władz miasta. I jeżeli ma to być polityka przychylna rowerzystom, to właśnie oni powinni tutaj być widoczni. Rynek powinien być miejscem przykładnej koegzystencji rowerzystów i pieszych oraz ich edukacji odnośnie zasad i kultury ruchu. To tutaj powinno się promować kaski, kamizelki, odpowiednie oświetlenie. To tutaj Policja i Straż Miejska powinna w sposób życzliwy doradzać, instruować i czuwać nad bezpieczeństwem.

Zwiększenie udziału ruchu rowerowego wymaga nie tylko infrastruktury. Zmienić chcemy przecież długotrwałe złe nawyki. Do takiej zmiany musimy przygotować społeczeństwo Wrocławia, wszystkich uczestników ruchu, w tej liczbie zarówno rowerzystów, jak kierowców i pieszych.

Serdecznie pozdrawiam

W imieniu KWW Czerwony Wrocław

Marcin Adam



ilosc komentarzy:
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2019 - 10 - 14
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale aktualności
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 108 |
  10. 109 - 115 |
  1. Zapraszamy na II Spotkanie Podróżników Rowerowych - sobota 11.12.2010
  2. Mini-konkurs na artykuł o nowych kontrapasach
  3. Podsumowanie akcji: Rowerzyści pedałują na wybory. Rekomendacje
  4. Piotr Żuk pisze o kwestii rowerowej
  5. Paweł Czuma: rowerzyści z pewnością będą mile zaskoczeni budżetem
  6. Kwestia rowerowa według KWW Czerwony Wrocław
  7. Ponowienie zapytania o budżet do prezydenta-kandydata Dutkiewicza
  8. Igor Wójcik pisze do mieszkańców Wrocławia
  9. Grażyna Sobieszczuk odpowiada na nasze pytania
  10. Stanisław Czyż pisze o polityce rowerowej Wrocławia
  11. Brygida Andreasik odpowiada na nasze pytania
  12. Robert Pieńkowski odpowiada na nasze pytania
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa