link_mdr
prasa
2009 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 108 |
  10. 109 - 109 |
  min min min min min min min min min min min min
09 stycznia 2009

[POSEN] Dla rowerzystów, ale bez rowerzystów (09.01.2009) GW

Członkowie Sekcji Rowerzystów Miejskich chcą doradzać miastu przy budowie ścieżek dla cyklistów. Ale drogowcy coraz mniej chcą ich słuchać

Sekcja Rowerzystów Miejskich jest największą organizacją poznańskich cyklistów. Jej przedstawiciele alarmują, że Zarząd Dróg Miejskich zerwał współpracę przy opiniowaniu ścieżek rowerowych. Drogowców miała rozsierdzić krytyka ścieżki rowerowej przy ul. Szamarzewskiego. Rowerzyści zauważyli, że została wybudowana niezgodnie z przepisami - powinna mieć 1,5 m szerokości, na tylko metr. ZDM nie spytał rowerzystów o opinię w sprawie tej inwestycji.

Michał Beim, wiceprezes Sekcji: - Dawniej było tak, że dostawaliśmy do wglądu projekt inwestycji. Mieliśmy kilka dni na zapoznanie się z nim, pojechanie na miejsce. Potem wysyłaliśmy swoje uwagi do projektanta i ZDM. W ponad połowie przypadków były uwzględniane.

ZDM zaprosił niedawno rowerzystów na spotkanie wigilijne. Drogowcy umieścili na swojej stronie internetowej pamiątkową fotografię i opis: "Spotkanie przebiegło w świątecznej atmosferze, w duchu wzajemnego zrozumienia.(...). ZDM z uwagą wysłuchał przedstawicieli Sekcji". Ale ze strony nie dowiemy się już, że rowerzyści domagali się możliwości przeprowadzania audytu rowerowych inwestycji. I nie otrzymali żadnej konkretnej odpowiedzi. - Powiedziano nam, że możemy przychodzić na konsultacje z radami osiedli. To za mało - uważa Beim. - Podczas takiego spotkania nie można dokładnie przyjrzeć się inwestycji. Chcemy rozmawiać z ZDM, by powstawały same dobre ścieżki rowerowe w tych miejscach, gdzie naprawdę są potrzebne - mówi. Dodaje też, że dziś rowerzyści z Sekcji nie wiedzą, jak będzie wyglądać dalsza współpraca. I czy w ogóle do niej dojdzie.

Za to w Krakowie na początku 2005 r. powołano zarządzeniem prezydenta zespół zadaniowy ds. ścieżek rowerowych. We Wrocławiu za konsultacje z cyklistami odpowiada specjalny urzędnik.

Kazimierz Skałecki, dyrektor odpowiedzialny w ZDM za inwestycje, wyraźnie jeży się na dźwięk słowa "rowerzyści". Choć utrzymuje, że nie jest na nich obrażony. Sekcja swoje pisma do ZDM formułuje zwykle w dość mocnym tonie. - SRM nie posiada uprawnień do przeprowadzania audytu rowerowego. Prowadzimy rozmowy - mówi dyrektor Skałecki. - Musimy słuchać wszystkich, nie tylko rowerzystów z jednej grupy. Także pieszych czy matek z dziećmi. Mamy obowiązek rozmawiać z radami osiedli, bo skupiają one mieszkańców, którzy najlepiej znają problemy i potrzeby na swoim terenie. SRM nie jest grupą uprzywilejowaną, są również inne organizacje w Poznaniu - dodaje dyrektor. Kiedy pytamy go jakie, Skałecki twierdzi, że nie da się przepytywać. Jak teraz będą wyglądały rozmowy ze środowiskiem rowerzystów?

- Nie wiem - przyznaje Skałecki. - Pracujemy nad formułą szerokich konsultacji, o czym rozmawialiśmy z SRM podczas wigilijnego spotkania. Poznań nie jest Krakowem. Uważam, że budujemy dobre drogi rowerowe. Nie obrażamy się na uwagi, ale jeśli dostajemy je jeszcze przed powstaniem projektu, to tego nie rozumiemy i się z tym nie zgadzamy. Albo np. z powoływaniem się na Holandię. Tam są zupełnie inne warunki - kwituje Skałecki.

Tymczasem Mirosław Kruszyński, wiceprezydent Poznania, który nadzoruje ZDM, uważa, że warto, by środowisko rowerowe konsultowało każdą inwestycję drogową, która jego dotyczy. - Nic nie wiem o napięciu pomiędzy rowerzystami a drogowcami. Spytam o to w ZDM i przyjrzę się tej sprawie - obiecuje.

 

Michał Wybieralski

 



Komentarz - Adam Kompowski

Co zniechęca drogowców do konsultacji projektów z Sekcją Rowerzystów Miejskich? Chyba to, że rowerzyści strasznie się czepiają. Znają przepisy: wiedzą, jakiej szerokości powinna być droga rowerowa, jak oznakowana itd. Wiedzą, na jakie pisma urząd publiczny musi odpowiedzieć i w jakim terminie. Słowem - pilnują urzędników, by dobrze pracowali.

Ale nie w tym chyba rzecz. Raczej w tym, że w Poznaniu, tak jak i w całej Polsce, mamy mało prężnych organizacji pozarządowych. Urzędnicy nie są więc przyzwyczajeni do tego, by ktoś im dociekliwie patrzył na ręce. Wolą plany konsultować tylko z radami osiedli. Działacze osiedlowi zwykle nie są specjalistami, więc po prostu ucieszą się, że będzie droga rowerowa. Bez czepiania się, że za wąska, że nie tam, gdzie trzeba. Będzie miło i przyjemnie.

Jako mieszkaniec Poznania, który jeździ po mieście na rowerze, wolę, żeby działacze rowerowi czepiali się i żebyśmy mieli dobre drogi rowerowe. Takich, po których nie da się jeździć, mamy już aż nadto.



za: http://miasta.gazeta.pl/poznan/

 



ilosc komentarzy:
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2018 - 10 - 17
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale prasa
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa